Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki...
Szukaj wyników w...

Wyszukaj

Pokazywanie wyników dla tagów 'gier'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Forum Główne
    • Regulaminy
    • Nowości i zmiany
    • Funkcjonowanie forum
    • Świat użytkownika
    • Sprawy serwerów
    • Rekrutacja
  • Centrum Wydarzeń
    • Konkursy
    • Turnieje
    • Eventy
  • Strefa banów
    • Wstaw screenshoty
    • Prośby o odbanowanie
    • Cziterzy - Zgłoś Czitera!
  • Counter-Strike 1.6
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Only DD2]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Only DD2 #2]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Only DD2 #3]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [4Maps]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [4 Maps #2]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [CS:GO MOD #1]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [TeamPlay]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [BF2 + FFA]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [GunGame]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [COD 501]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [DeathRun]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Zombie Escape]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [ZM EXP]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Zombie Plague]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [JailBreak]
    • Pijemy-Rozrabiamy.pl [Mix]
  • Counter-Strike: Global Offensive
  • Team Speak 3
  • Świat okiem Redaktora
  • AMXX & Mody
  • Świat gier
  • Grafika
  • Typer Sportowy
  • Hydepark
  • Wysypisko

Kategorie

  • Counter Strike 1.6
    • Gotowe Paczki
    • Pluginy .amxx + .sma
    • Aplikacje/Modyfikacje
    • Modele
    • Modele Broni
    • Mapy
    • RoundSound
    • Spray
  • Counter Strike Global Offensive
    • Pluginy .smx + .sp
    • Aplikacje/Modyfikacje
    • Pliki/Modele
    • Gotowe Paczki
    • Mapy
  • IPS Community Suite 4.x
    • Aplikacje i Pluginy
    • Style
    • Pliki językowe

Kategorie

  • Test wiedzy o PR
  • Serwery PR
  • Gry
  • Sporty
  • Filmy
  • Oblicza Historii
  • Osobowe
  • Inne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Miejscowość:


Zainteresowania:


Steam:


Imię:


Gadu-Gadu:

Znaleziono 4 wyniki

  1. Każdy może obecnie zrobić grę. Są różne sposoby i możliwości, a programy typu RPG Maker dają nam sporą paletę opcji do wyboru. Tworzenie bardziej ambitnych rzeczy wymaga jednak zdolności. Napisanie spójnego kodu nie jest tak proste, jak to się może niektórym wydawać. Błąd może wkraść się w każdej chwili i choć rezultaty owych pomyłek lub przypadków bywają różne, tak bugi i glitche są nieodłącznym efektem ubocznym prowadzącym do ciekawych wydarzeń. Czasem możemy przejść przez ścianę, wylecieć w kosmos, zabić coś, co powinno z nas zrobić mielonkę, wyliczać można bardzo długo. Wśród niezliczonej ilości bugów i glitchy, są jednak takie, które okazały się błogosławieństwem zarówno dla graczy, jak i twórców. Zobaczmy więc, gdzie błoto okazało się złotem. 1. Pokojowy nalot nuklearny Strategie historyczne mają to do siebie, że nierzadko wydarzenia w grze są kompletnie inne od tych, jakie znamy z książek i lekcji. Polacy mogą zdobyć świat, a Ameryka może stać się krajem opanowanym przez komunistów. Decyzje podejmowane przez graczy lub AI kreują nowe wydarzenia a budowanie naszej własnej dominacji nad światem to cel, który wielu przyciąga na długie godziny. Wśród tego typu gier jedną z najpopularniejszych jest seria Civilisation, gdzie mamy możliwość wybrania ważnej postaci historycznej oraz nacji, którą reprezentują i walczyć o władzę z innymi bohaterami annałów historii. Jedną z takich osób jest Mahatma Gandhi, który zasłużył się w Indiach pokojowymi protestami, manifestacjami i kampaniami. A w grze? Jest on bardzo milutkim panem, który z chęcią zrzuci nam na głowy bomby atomowe. Dlaczego? Otóż Gandhi rozpoczyna grę z współczynnikiem agresji ustawionym na najniższy, czyli jeden. Wszystko dzieje się w pokoju i zgodzie dopóki Indie nie wprowadzą najsłuszniejszego ustroju świata, czyli demokracji. To powoduje spadek agresji o 2 punkty. Niestety, w pierwszej odsłonie gry ujemne wartości statystyk nie występowały, więc 1 - 2 nie równało się -1. W tym wypadku wynik przeładowywał się na wartość maksymalną (255) i tworzył z wielbiącego pokój Gandhi'ego osobę chętną do wojny w każdej chwili a jeszcze bardziej skorego do zrzucania bomb atomowych przy pierwszej możliwej okazji. Błąd ten tak rozbawił twórców, fanów zresztą również, że został utrzymany w każdej następnej części gry, a gracze do teraz mogą zostać zniszczeni przez człowieka, który jest jedną z ikon pokoju na świecie. 2. Dobrze, że sojusznik jest wrogiem Obecnie na rynku jest tyle strzelanek, że nowym tytułom coraz trudniej jest wybić się ponad konkurencję. Twórcy muszą szukać unikalnego pomysłu, czegoś, co odróżni ich grę względem rywali. Tylko w ten sposób mogą zaistnieć i mieć nadzieję na sukces. No, chyba że mowa o czymś w stylu Call of Duty. Jeśli ma się wyrobioną markę na rynku, nie trzeba wiele wysiłku, fani i tak łykną wszystko, co im się zaoferuje. Na szczęście nie wszystkie shootery to odgrzewane kotlety. Jednym z najoryginalniejszych tytułów, które do dziś mają w sobie coś wybitnego jest Team Fortress 2. Kolorowa, animowana grafika oraz zabawne i barwne postacie szybko zyskały ogromną ilość graczy. Obecnie jest coraz więcej tytułów, które czerpią inspirację z Team Fortress 2, lecz nikomu nie udało się wprowadzić do swojego tworu czegoś równego szpiegowi. Ten zamaskowany zabójca, który zabije każdego po czym z radością przyjmie jego postać w poszukiwaniu następnego celu jest postacią, jakiej dotychczas ciężko było znaleźć dokładny odpowiednik wśród innych wydawnictw. Nigdy nie wiesz, kiedy ktoś, kogo uważałeś za sprzymierzeńca nie okaże się przeciwnikiem w przebraniu, twórcy gry zresztą też nie wiedzieli, a przynajmniej lata wcześniej, gdy Team Fortress, tak, o pierwszej części mowa, istniał jako mod do Quake'a. To właśnie wtedy pojawił się bug, który powodował, że przeciwnicy wyglądali dokładnie jak członkowie naszej drużyny. Błąd, zamiast zostać naprawiony, został wykorzystany i właśnie tak narodził się szpieg, przez którego do dziś musimy na każdego wokół nas patrzeć z niepewnością. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy pozorny partner nie wbije Ci noża w plecy... 3. Ciesz się, gdy Policja Cię nienawidzi Co według was przyczyniło się do tak ogromnego sukcesu GTA? Ogromny, otwarty świat, w którym możemy robić niemal wszystko, czego zapragniemy? Pełne kontrowersji akty przemocy, lub treści seksualne? A może ogólny realizm wielkich miast i małych wsi oraz zachowanie ich mieszkańców? Każda odpowiedź prawdopodobnie jest po części poprawna, ale jest coś, co stało się nieodłączną zawartością gier z tego szyldu. Mowa o szalonej Policji. Kto z was nie miał czasem ochoty przejść się po mieście i zrobić jak największą rozróbę? Kogo nie bawiły wozy usiłujące wjechać prosto w nas po popełnieniu nawet najmniejszego czynu zabronionego? Według mnie jest to coś, co nigdy nie powinno zostać zmienione, a kiedy pierwsze GTA, jeszcze w dwóch wymiarach, było w trakcie powstawania, dużo nie brakowało, aby ci zwariowani mundurowi w ogóle nie zaistnieli. Otóż gdy powstawała pierwsza gra jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii na świecie, twórcy sami nie byli pewni, co chcą zrobić. Ciągłe problemy, trudności techniczne i ogólny brak zdecydowania co ma powstać omal nie doprowadził do skasowania przez wydawcę całego projektu. Tak, GTA prawie nie doszło do skutku. Na szczęście wtedy pojawił się ratunek w postaci błędu, który stał się bardzo ciekawym pomysłem na grę. Z jakiegoś powodu błąd w kodzie odpowiadającym za zachowanie Policji powodował, że ta stawała się niesamowicie agresywna i usiłowała staranować gracza przy każdej możliwej okazji. Było to tak dziwne i zabawne jednocześnie, że twórcy zostawili ten błąd a nawet wykorzystali go jako kluczową zawartość gry. Co dalej? Każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o rynku gier wie doskonale, jak wielki sukces odniosła niemal każda następna część GTA. Oczywiście można debatować, czy bez szalonych policjantów jedno z największych osiągnięć Rockstara byłoby tak wielką ikoną, ale wyobraźcie sobie, że gdyby nie ten jeden, jakże fortunny błąd, GTA Vice City, San Andreas, czy inne równie ważne części mogłyby nigdy nie ujrzeć świtała dziennego. 4. Pobij samochód, a zmądrzejesz Bijatyki jeden na jednego to gatunek niemal tak stary, jak świat gier. Na początku swojego istnienia, były to gry najczęściej wydawane na automaty, gdzie mogliśmy zmierzyć się z przeciwnikiem sterowanym przez AI. Choć nie były to jakieś cuda, powstało sporo tytułów, które pozwalały nam na mierzenie się z coraz trudniejszymi przeciwnikami, a chęć zaistnienia w tabeli zwycięzców skutkowała ogromną rentownością maszyn. Gry te były jednak strasznie statyczne. Pojedyncze uderzenia, sztywne sterowanie, ataki specjalne wymagające nie umiejętności, a bardziej szczęścia. Przez długi czas walki były bardziej jak zagadka. Umiejętność odgadnięcia szyfru, jakim posługuje się sztuczna inteligencja i odpowiednie kontrowanie były sposobem na zwycięstwo. Dopiero gdy Capcom wydał Street Fighter II, rozpoczęła się drastyczna zmiana. Możecie wierzyć lub nie, ale tytuł do dziś jest grany na turniejach, prawie 30 lat od debiutu!!! Co przyczyniło się do tak wielkiego sukcesu gry? Otóż na początku istnienia gatunku bijatyk, niewiele różniło grę od gry, poza szatą graficzną. Kilka postaci, każda z pojedynczymi atakami i ewentualnymi zdolnościami specjalnymi. Pozornie Street Fighter II mógł się wydawać taki sam, choć bohaterów do wyboru mieliśmy sporo więcej, niż w przypadku konkurencji. Wybieraliśmy jedną i braliśmy się za obijanie gęby losowo wybranym przeciwnikom z puli. Walka również nie wydawała się szczególnie oryginalna względem innych produktów. Wciskamy przycisk i w ten sposób wykonujemy uderzenie. A jednak nie! W Street Fighter II została wprowadzona mini gra polegająca na zniszczeniu samochodu w określonym czasie. To właśnie tam doszło do przełomu na miarę rewolucji całego gatunku gier. Glitch odkryty przez graczy pozwalał na zadanie obrażeń kilkukrotnie podczas jednego ataku, a tym bardziej doświadczonym szybko umożliwił zaimplementowanie tej funkcji podczas rozgrywek z innymi osobami. Właśnie w ten sposób, kompletnie przypadkowo powstały kombinacje ataków. Dzięki temu narodziło się coś, co obecnie w każdej grze mającej styczność z walka wręcz praktycznie musi się znajdować. Combo to funkcja, która zrewolucjonizowała nie tylko gatunek bijatyk, ale i cały świat gier. I to wszystko przez błąd i początkowo uznaną za niepotrzebną mini grę... 5. Kiedy za słaby sprzęt jest dobry Im dalej w przeszłość się udamy, tym bardziej docenimy jak ważne były dawne gry dla tego, co mamy obecnie. Nowe tytuły cały czas czerpią inspirację z dawnych klasyków, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, że sporo gier, które mamy teraz na wyciągnięcie ręki, to w sumie ładniejsze i podrasowane odpowiedniki starych, często zapomnianych produkcji. Jest to oczywiście zrozumiałe, czas nie stoi w miejscu i postęp technologiczny pozwala twórcom na coraz więcej, a my możemy się cieszyć piękniejszą i płynniejszą grafiką, piękną muzyką, oraz coraz nowszymi rozwiązaniami wyróżniającymi jedną grę od pozostałych. Na szczęście stare gry, choć mocno zakurzone przez czas, ciągle odbijają piętno na tym, co istnieje obecnie. Gdyby nie sukcesy Super Mario Bros, Contry, czy Dooma dużo obecnych perełek na rynku mogłoby pozostać co najwyżej w strefie marzeń. Tak wielka jest siła wpływu, ale jest jeden przypadek szczególny. Gra, bez której cały świat gier byłby o wiele nudniejszy. A jest to produkcja z roku 1978. Jak jedna gra sprzed ponad 40 lat mogła ukształtować całe środowisko gier aż do dziś i jaka to była gra? Już wyjaśniam. Otóż obecnie schemat tworzenia gier jest prosty. Żeby gra się nie nudziła, musi być w niej jakikolwiek ślad postępu. Kiedy przechodzimy poziomy, każdy następny musi być trudniejszy od poprzedniego, w przeciwnym razie monotonność szybko zabije jakąkolwiek frajdę czerpaną z rozgrywki. W końcu ile można robić jedno i to samo? Każdy developer zdaje sobie z tego sprawę i podczas tworzenia gry stara się tworzyć jakiś rodzaj progresu. Udało ci się osiągnąć pewien pułap? No to pora na podniesienie poprzeczki. Jednakże Space Invaders, klasyk wśród klasyków zrobił to nie tylko jako jeden z pierwszych, ale też przez przypadek. Początkowy obraz pełen wrogów powoli zbliżających się do nas i przyspieszających z każdym zabitym przeciwnikiem jest ikoną, ale przyspieszenie nie było w żadnym razie zamierzone. Otóż na początku rozgrywki procesor konsoli nie dawał rady udźwignąć tylu ruchomych modeli jednocześnie, przez co pierwsze chwile rozgrywki dzieją się tak naprawdę w zwolnionym tempie. Dopiero po ustrzeleniu kilkunastu wrogów gra działała z taką prędkością, jaka była zamierzona przez twórcę. To właśnie ten błąd stał się kamieniem milowym i pierwszym przykładem rosnącego poziomu trudności, który obecnie jest czymś, bez czego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić świata gier. Jeden glitch pozwolił na ukształtowanie najpowszechniejszej zawartości gier. A teraz pora na chwilę przemyśleń. Jasne jest chyba, że nikt nie chce popełniać błędów. szczególnie obecnie, gdy bugi w grach szybko prowadzą do krytyki, zabawnych docinek i memów. Większość błędów jest szybko naprawiana przez twórców w formie patchy bądź update'ów. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby błędy które opisałem powyżej zostałyby naprawione? Jak bardzo ich zniknięcie przed wydaniem gry zmieniłyby bieg historii gier? Jak dużo mogliśmy stracić i to jeszcze zanim wielu z nas się urodziło? Czasem chyba lepiej wykorzystać błąd, w końcu każdemu się zdąży pomylić. Umiejętność uczenia się na własnych błędach to bardzo dobra cecha, ale jeśli przez naszą pomyłkę cały świat może skorzystać, to już wyższy poziom. Oby takich pomyłek jak najwięcej....
  2. Crash gier wideo z 1983 r. Kawałek historii, który omal nie skończył się katastrofą dla graczy. Anno Domini 2019. Zdominowany przez technologię świat każdego dnia oferuje nam coraz więcej możliwości w sferze wirtualnej rozrywki. Grać można dosłownie wszędzie i na wiele sposobów, od przesiadówki na komputerach i konsolach w domu, przez salony gier, po rozgrywkę przenośną w postaci handheldów i smartfonów. Niemal każdy lubi w wolnym czasie pograć i myśl, że gry mogłyby nie istnieć jest dla Nas czymś niewyobrażalnym. A jednak kiedyś o mało do tego nie doszło... Cofnijmy się w czasie o niemal 40 lat, do roku 1983. To właśnie wtedy rozpoczął się mroczny okres dla rynku gier, którego koniec datuje się na rok 1985. Główny cel podróży - Ameryka. Wydarzenia, które miały tam wtedy miejsce (choć i reszty świata nie ominęły, lecz naszych kolegów z USA dotknęły najmocniej) prawie pogrzebały dopiero co powstający rynek rozrywki. Implozja rynku nazwana crashem gier wideo (w Japonii znana jako "Atari shock") uderzyła tak mocno, że niewiele było do zebrania. Co się wydarzyło? Zobaczmy... Atari 2600 Przed rokiem 1983 na rynku dominowało Atari z ich konsolą Atari VCS, której nazwę zmieniono końcem 1982 roku na Atari 2600. Konsola powstała już w roku 1977, ale dopiero w 1980 r. nastąpił jej wzrost popularności. Przyczynił się to tego klasyk gier arcade, "Space Invaders", który stał się pierwszą w historii grą z milionem sprzedanych egzemplarzy. Ogromne na te czasy zainteresowanie tytułem doprowadziło do wzrostu sprzedaży konsoli o 400%, a gigantyczne zyski szybko zostały zauważone zarówno przez Atari, jak i inne firmy. Space Invaders Jak mówi powiedzenie "Kuj żelazo, póki gorące", tak też poczyniło Atari, szybko wydając Atari 5200, a konkurencja nie zamierzała spać. Szybki zysk przyciągnął inne marki i tak na rynku pojawiły się ColecoVision (Coleco), Odyssey (Philips) i Intellivision (Mattel). Kiedy rynek gier dopiero raczkował, nie było mowy o przepisach, walka toczyła się na wszelkie możliwe sposoby. Mattel i Coleco uderzyły poniżej pasa tworząc urządzenia, które pozwalały na uruchomienie na swoich konsolach gier z Atari 2600, jednocześnie tworząc własne gry na macierzyste konsole. Bitwa jednak na konsolach się nie zamknęła. Na komputerach domowych rywalizacja była jeszcze ostrzejsza. Oprócz Atari, na rynku komputerowym prężnie działały Commodore, Motorola, IBM, Sinclair Research oraz ogromna liczba twórców trzecich. Na komputerach, dzięki lepszym parametrom, można było tworzyć bardziej skomplikowane oraz ciekawsze gry, a przez możliwość sprzedaży przez dyskietki i taśmy kasetowe zamiast kartridży, również i dystrybucja była prostsza. Każda firma chciała zyskać jak najwięcej, więc w krótkim dystansie czasu doszło do wylewu nowych konsol i komputerów, z własną biblioteką gier. Pomysł był prosty, taniej zrobić, drożej sprzedać. Problem jednak w tym, że z powodu zbyt dużej ilości produktów wydanych w zbyt krótkim czasie, doszło do przesytu rynku. Sklepy nie miały miejsca na taką ilość nowości, sprzedaż również była dla wielu firm nierentowna, w końcu ile konsol i komputerów może kupić jeden człowiek? Niesprzedany towar sklepy usiłowały zwracać, lecz niektóre marki nie miały wystarczających funduszy, by pokryć zwroty. Rozpoczął się upadek... Wiele firm zbankrutowało, zarówno z powodu zbyt niskich zysków jak i publicznej krytyki. Choć sprzęt miał się sprzedawać drogo, by generować profit, to z powodu przepełnienia rynku, sklepy oferowały wiele produktów za obniżoną cenę, by w ogóle coś sprzedać. Tytuły, których ceny były sugerowane przez twórców na 35$ były wystawiane na wyprzedażach z cenami kilkukrotnie niższymi, sięgając nawet 5$. Nie trzeba tęgiej głowy, by zdać sobie sprawę, że tak drastyczne obniżki na dopiero co wydanych produktach skutkowały katastrofą finansową. Największą ofiarą jednak było, o ironio, Atari. Firma, która rozpoczęła boom na gry wideo, również przyczyniła się do punktu kulminacyjnego kryzysu. Wciąż posiadająca nadzieje firma, chciała kontynuować działalność. Dzięki wcześniejszemu wyjściu na rynek nadal była szansa na pozostanie na szczycie. Doszło jednak do fatalnego błędu. Atari pewne siebie wyprodukowało ogromną ilość konsol Atari 2600, jednak z powodu wcześniej wspomnianego przesytu, sprzedaż była o wiele niższa, niż przewidywano. Straty były ogromne, do takiego stopnia, że firma dyskretnie zakopała gigantyczną ilość sprzętu w Nowym Meksyku. Dopiero po zdobyciu przez historyków zezwolenia na prace wydobywcze w 2014 roku, byli członkowie Atari przyznali, że zakopano około 700 000 kartridźy, co prace wydobywcze udowodniły. Legendy twierdziły jednak, że ukryto w taki sposób miliony egzemplarzy. Drugim gwoździem do trumny było wydanie, uznanej przez znawców, najgorszej gry w historii, E.T. Jakość, a raczej jej brak z powodu pośpiesznego wydania gry (czasu na design i testy było po prostu za mało, by zdążyć z wydaniem gry w terminie, który pokrywać się miał z wyjściem ekranizacji kinowej) skutkowała niespotykaną dotychczas falą krytyki i król szybko utracił swój tron. Straty były niepowetowane. W samych Stanach zamknięto około 1500 salonów gier, a pozostałe zanotowały ogromne straty. Twórcy gier dla konsol i komputerów oberwali jeszcze mocniej. Zyski ze sprzedaży gier spadły z 3.2 miliarda dolarów w roku 1982 do zaledwie 100 milionów w roku 1985. Rynek przez 3 lata zanotował rekordowy spadek. Wszystko wydawało się chylić ku upadkowi dopiero co narodzonego rynku gier. Na szczęście dla Nas, wśród zniszczenia i pożogi pojawił się zbawca... A był nim Nintendo. Wydany przez japońską firmę Nintendo Entertainment System, w skrócie NES, okazał się być ratunkiem dla umierającego marketu. Sama konsola jednak nie była jedynym przyczynkiem odrodzenia. Zarząd spółki, widząc potknięcia konkurencji dokonał kluczowej decyzji, mianowicie każdy wydany tytuł na NES musiał otrzymać licencję przechodząc testy jakości, oraz wprowadzono limit wydanych tytułów rocznie na każdą spółkę trzecią. W ten sposób beznadziejne tytuły i nadmiar gier nie miały szans na ponowne zniszczenie rynku oraz opinii publicznej. Dzięki tym genialnym krokom rynek powoli się odbudował. Jakość gier na NES (znanego u nas jako pegazus, a w Japonii jako Famicom) przywróciła wśród graczy jak i krytyków pozytywne zdanie na temat wirtualnej rozrywki i pozwoliła na dalsze istnienie gier zarówno w domu, jak i poza nim. Super Mario Bros, Metroid, Contra, Legend of Zelda, Castlevania, Ninja Gaiden, Metal Gear, Mega Man to tylko kilka z tytułów, które powstały na tą legendarną już w świetle historii konsolę, a ich wpływ na historię gier pozwoliły na istnienie wielu z tych marek do dziś, prawie 40 lat po ich debiucie. A czy Wy wyobrażacie sobie życie bez gier? A może myśl, że rynek gier mógłby zginąć zanim się urodziliście przyprawia was o dreszcze? Obecnie nie zapowiada się na powtórkę z 1983 roku, ale pamiętajmy o przeszłości, w końcu ona jest kluczem do przyszłości. Jeśli o niej zapomnimy, w każdym momencie może ona zatoczyć koło, a wtedy może zebrać jeszcze większe żniwo...
  3. Call of Duty: Infinite Warfare za 9,80 zł w GAMIVO Cena z kodem rabatowym CoDMWGAMIVO Link: https://www.gamivo.com/product/call-of-duty-infinite-warfare-eu?utm_source=lowcy&utm_medium=post&glv=4fljeh3s Ceny z kodem rabatowym BLOSSOM -73% – S.T.A.L.K.E.R. Shadow of Chernobyl – £2.70 (13,37 zł) – Steam Przeceniono również pozostałe tytuły z serii: -73% – S.T.A.L.K.E.R. Call of Pripyat – £3.51 (17,38 zł) – Steam -73% – S.T.A.L.K.E.R. Clear Sky – £2.16 (10,70 zł) – Steam -69% – S.T.A.L.K.E.R. Collection – £6.43 (31,85 zł) – Steam
  4. Witam Chciałbym zostać takim typowym gościem który nagrywa filmy z gier jak i być blisko z widzami. Więc zrobiłem i pach - udał się odcinek ale brak zainteresowania i może wam się spodoba . Proszę o komentarz jeśli macie jakieś pytania to w następnych odcinkach na nie odpowiem. Łapkę w górę to sami zdecydujecie i ja wam nie będę zmuszał https://youtu.be/ZFYJKqpdUBA

×